From: Mag :)
Ty sobie to wyobrażasz? Opóźnili
mój lot o całe trzy godziny! Ale na szczęście zaraz
będę wylatywać. Tęsknię za wami.
Westchnęłam sobie cicho pod nosem. Ja głupia się o nią zamartwiałam, a okazało się, że po prostu opóźnili jej lot. Ale czemu nie odzywała się przez trzy dni? Nie dzwoniła, nie korzystała ze Skype' a, nie wysyłała wiadomości... Bo po co? Przecież można pozwolić, aby twoja najlepsza przyjaciółka umarła z niewiedzy i z troski o ciebie. To przecież całkiem normalne. Usiadłam na przestronnej sofie i pogłaskałam po głowie śpiącą Nath, która cicho zamruczała. Jest jak taki duży kotek, którego kiedy się pogłaska wydaje zabawne dźwięki. Tak samo jest z Maggie, obydwie są jak przysłowiowe krople wody.
- Ma? - wymruczała cichutko nie otwierając oczu.
- Śpij. Niedługo wróci. - odpowiedziałam okrywając ją szczelniej kocem. Nie lubię zimy, bo jest wtedy tak chłodno, i te bachory obrzucające cię śnieżkami z każdej strony. Nie wiem jak Mag może to lubić. Czasem nawet się do nich przyłącza! Weszłam do ciemnej kuchni, wlałam wodę do czajnika i usiadłam na krześle przy oszklonej ścianie. Białe płatki lekko prószyły z granatowego nieba, okrywając ziemię białym puszkiem. Spojrzałam na dół, na rozświetlone latarniami ulice, na których roiło się od ludzi. No tak, świąteczny szał. W sumie, to też muszę zrobić zakupy Bożonarodzeniowe, te wszystkie prezenty, upominki... I trzeba kupić nową sukienkę na bal u Simona. Gwizdek było słychać po całym domu, który wydawał się być pusty bez radości bijącej od jednej dziewczyny.
- Nathalie! - krzyknęłam zestresowana - Szybciej, bo się spóźnimy!
Maluch nic mi nie odpowiedział, zbiegła tylko szybciutko ze schodów po drodze łapiąc kurtkę w ręce. Otworzyłam drzwi w biegu potykając się o próg domu. Nath wybuchła nieopanowanym chichotem, po czym przeskoczyła mnie leżącą w śniegu i wskoczyła do samochodu. Bez słowa wstałam, otrzepałam się z lepiącego puszku i poszłam w ślady dziecka. Nadal się śmiała, ale próbowała to jakoś ukryć, chociaż nie za bardzo jej to wychodziło. Po parunastu minutach byłyśmy na lotnisku, na którym miał wylądować samolot z Maggie.
Tłumy fanek wykrzykujące imię swojego idola stały zbite tak ciasno, że ledwo co się przez nie przebiłam. Jak dobrze, że ochroniarze są zawsze w pobliżu. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy, kiedy weszłam do hali to Maggie opieprzająca jakiegoś wysokiego blondyna. Podeszłam bliżej, ale w taki sposób, aby usłyszeć kawałek rozmowy i nie rzucać im się w oczy.
- Ty wiesz z kim rozmawiasz? - obruszył się blondyn robiąc wymowną minę.
- Szczerze i potocznie mówiąc to mam to w dupie. - odparła mu Maggie podpierając się rękoma o biodra.
- Jestem Niall Horan, członek sławnego boysbandu One Direction, uwielbianego przez dwie trzecie populacji nastolatek na całym świecie. - prychnął.
- O mój Boże! - wykrzyknęła sztucznie dziewczyna - To naprawdę ty! Nie wierzę... Spotkałam jakiegoś przypadkowego dupka, który sądzi, że od tak będę mu się kłaniać i całować buty... - złapała się za brodę i zaczęła pocierać palcami - Nie sądzę gnojku, więc łaskawie zejdź mi z drogi, bo twoi koledzy cię nie poznają. - na zakończenie swojej przemowy warknęła oschle.
Znając jej temperament szybko podbiegłam do miejsca kłótni i objęłam przyjaciółkę ze szyję. Nic nie odpowiedziała tylko wtuliła się we mnie i Nath. Po krótkim wyznaniu, jak to ona bardzo za nami tęskniła, spojrzała na ' Niall' a ' i prychnęła na pożegnanie.
Po wysłuchaniu długiej przemowy Maggie na temat tego, jakimi dupkami są faceci, wypiłyśmy po kubku gorącej kawy. Chwilę potem zadzwonił do nas Simon z wiadomością.
- Przygotujcie się na gości za dwie godziny. Nie złośćcie się i wysłuchajcie co mają wam do powiedzenia. - powiedział szybko, usłyszałam jeszcze ciche ' Do widzenia ' i się rozłączył.Krzyknęłam coś do Mag, w sumie, to nawet nie pamiętam za bardzo co. Odjęknęła w odpowiedzi, że nie ma ochoty ani czasu na sprzątanie, a poza tym kazała przestać mi się spotykać z Aleshą. Dla ciekawych - tak, jestem biseksualna. Wzięłam się za odkurzanie domu, ścieranie kurzy... W sumie, to nie wiem po co. Podobno to tylko zwykli goście.
Rozległo się pukanie do drzwi. Leżałam na kanapie z nogami na oparciu.
- Maggie! Weź otwórz! - krzyknęłam głośno.
- No chyba nie! - usłyszałam w odpowiedzi.
- Idiotka! - warknęłam.
- Wyrzutek społeczny! - okrzyknęła z łazienki. Łaskawie wyszła z toalety, naciągając na nogę żółtą skarpetkę w niebieskie kropki. Zapinając spodnie przycięła sobie palec, z którego po chwili zaczęła sączyć się krew. Usłyszałam szczęk zamka i głośny tupot stóp. Tupot małych stóp? Fajny film w sumie. Tak, wiem. Za dużo tu sumowania.
- Cześć Yvonne. Jestem Liam, a to moi przyjaciele z One Direction, choć pewnie i tak nas kojarzysz. - odezwał się chłopak w ciemnych włosach obciętych na jeża. Spojrzałam na Mag. Zabijała wzrokiem... Nialla?! Obydwoje patrzyli na siebie, jakby zaraz mieli się pogryźć.
- Będziemy z Tobą mieszkać. - oznajmił zadowolony Liam.
- Chyba sobie kurwa żartujesz. - zaśmiała się ironicznie moja przyjaciółka.
- Nie. On nie żartuje, więc łaskawie zamknij swoją śliczną mordkę. - odwarknął jej Horan kładąc na podłodze swoje walizki.
Z tą dwójką zapowiada się ciekawie.
- Nathalie! - krzyknęłam zestresowana - Szybciej, bo się spóźnimy!
Maluch nic mi nie odpowiedział, zbiegła tylko szybciutko ze schodów po drodze łapiąc kurtkę w ręce. Otworzyłam drzwi w biegu potykając się o próg domu. Nath wybuchła nieopanowanym chichotem, po czym przeskoczyła mnie leżącą w śniegu i wskoczyła do samochodu. Bez słowa wstałam, otrzepałam się z lepiącego puszku i poszłam w ślady dziecka. Nadal się śmiała, ale próbowała to jakoś ukryć, chociaż nie za bardzo jej to wychodziło. Po parunastu minutach byłyśmy na lotnisku, na którym miał wylądować samolot z Maggie.
Tłumy fanek wykrzykujące imię swojego idola stały zbite tak ciasno, że ledwo co się przez nie przebiłam. Jak dobrze, że ochroniarze są zawsze w pobliżu. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy, kiedy weszłam do hali to Maggie opieprzająca jakiegoś wysokiego blondyna. Podeszłam bliżej, ale w taki sposób, aby usłyszeć kawałek rozmowy i nie rzucać im się w oczy.
- Ty wiesz z kim rozmawiasz? - obruszył się blondyn robiąc wymowną minę.
- Szczerze i potocznie mówiąc to mam to w dupie. - odparła mu Maggie podpierając się rękoma o biodra.
- Jestem Niall Horan, członek sławnego boysbandu One Direction, uwielbianego przez dwie trzecie populacji nastolatek na całym świecie. - prychnął.
- O mój Boże! - wykrzyknęła sztucznie dziewczyna - To naprawdę ty! Nie wierzę... Spotkałam jakiegoś przypadkowego dupka, który sądzi, że od tak będę mu się kłaniać i całować buty... - złapała się za brodę i zaczęła pocierać palcami - Nie sądzę gnojku, więc łaskawie zejdź mi z drogi, bo twoi koledzy cię nie poznają. - na zakończenie swojej przemowy warknęła oschle.
Znając jej temperament szybko podbiegłam do miejsca kłótni i objęłam przyjaciółkę ze szyję. Nic nie odpowiedziała tylko wtuliła się we mnie i Nath. Po krótkim wyznaniu, jak to ona bardzo za nami tęskniła, spojrzała na ' Niall' a ' i prychnęła na pożegnanie.
Po wysłuchaniu długiej przemowy Maggie na temat tego, jakimi dupkami są faceci, wypiłyśmy po kubku gorącej kawy. Chwilę potem zadzwonił do nas Simon z wiadomością.
- Przygotujcie się na gości za dwie godziny. Nie złośćcie się i wysłuchajcie co mają wam do powiedzenia. - powiedział szybko, usłyszałam jeszcze ciche ' Do widzenia ' i się rozłączył.Krzyknęłam coś do Mag, w sumie, to nawet nie pamiętam za bardzo co. Odjęknęła w odpowiedzi, że nie ma ochoty ani czasu na sprzątanie, a poza tym kazała przestać mi się spotykać z Aleshą. Dla ciekawych - tak, jestem biseksualna. Wzięłam się za odkurzanie domu, ścieranie kurzy... W sumie, to nie wiem po co. Podobno to tylko zwykli goście.
Rozległo się pukanie do drzwi. Leżałam na kanapie z nogami na oparciu.
- Maggie! Weź otwórz! - krzyknęłam głośno.
- No chyba nie! - usłyszałam w odpowiedzi.
- Idiotka! - warknęłam.
- Wyrzutek społeczny! - okrzyknęła z łazienki. Łaskawie wyszła z toalety, naciągając na nogę żółtą skarpetkę w niebieskie kropki. Zapinając spodnie przycięła sobie palec, z którego po chwili zaczęła sączyć się krew. Usłyszałam szczęk zamka i głośny tupot stóp. Tupot małych stóp? Fajny film w sumie. Tak, wiem. Za dużo tu sumowania.
- Cześć Yvonne. Jestem Liam, a to moi przyjaciele z One Direction, choć pewnie i tak nas kojarzysz. - odezwał się chłopak w ciemnych włosach obciętych na jeża. Spojrzałam na Mag. Zabijała wzrokiem... Nialla?! Obydwoje patrzyli na siebie, jakby zaraz mieli się pogryźć.
- Będziemy z Tobą mieszkać. - oznajmił zadowolony Liam.
- Chyba sobie kurwa żartujesz. - zaśmiała się ironicznie moja przyjaciółka.
- Nie. On nie żartuje, więc łaskawie zamknij swoją śliczną mordkę. - odwarknął jej Horan kładąc na podłodze swoje walizki.
Z tą dwójką zapowiada się ciekawie.
zapowiada się super... czekam na next ;)
OdpowiedzUsuń69 LOL
OdpowiedzUsuńLOL 1+3=69 LOL